Aktualności

Rosyjskie kino jest kobietą

Sputnik nad Polską 2020 już za niecałe dwa miesiące. W tym roku w Konkursie Filmów Fabularnych będzie mocna reprezentacja kobiet. Zobaczymy między innymi “Doktor Lizę” w reżyserii Oksany Karas. Obraz otrzymał Nagrodę Publiczności na 31. edycji Festiwalu filmowego Kinotawr w Soczi. Jedną z głównych ról w tym filmie zagrał Andrzej Chyra, którego mamy nadzieję gościć na festiwalu w tym roku. Kolejnym filmem wartym dostrzeżenia jest “MIasto głeboko uśpione” Mariji Ignatienko. Debiut tej zdolnej reżyserki miał premierę na tegorocznym Berlinale. Kolejny film w naszym małym kobiecym podsumowaniu tegorocznej edycji to “Wierność” Niginy Sajfułłajewej. Jej debiut sprzed sześciu lat, dramat psychologiczny „Jak mam na imię”, został dosłownie obsypany nagrodami. „Wierność”, to historia mieszkającego w Kaliningradzie małżeństwa w średnim wieku – ginekolożki Leny (Jewgienija Gromowa) oraz aktora teatralnego Siergieja (Aleksandr Pal) – które znalazło się na miłosnym rozdrożu. W kontrapunkcie niejako do “Wierności” jest z kolei “Ziemia Elzy”, opisująca miłość w jesieni życia. Oparta na sztuce Jarosławy Pulinowicz „Ziemia Elzy” jest właśnie opowieścią o późnej miłości – niecodziennym uczuciu, jakie łączy emerytowanego nauczyciela geografii Leonida (którego gra Wieniamin Smiechow) i pochodzącą z rodziny nadwołżańskich Niemców gospodynię domową Elzę (wciela się w nią zmarła 1 września tego roku Irina Pieczernikowa). Zaskoczenie ich związkiem jest tym większe, że Elza poznaje Leonida w dniu pogrzebu swego męża.

Przypominamy, że festiwal będzie krążył nad Warszawą w dniach 19 – 29 listopada 2020 w Kino Luna, Kino Iluzjon, Kinoteka PKiN.

 

Miasto głebioko uspione, reż. Marija Ignatienko, Rosja, 2020, 71 min.

Pełnometrażowy debiut Marii Ignatienko miał premierę na tegorocznym festiwalu w Berlinie. Jego autorka jest absolwentką wydziału reżyserii Moskiewskiej Szkoły Nowego Kina, gdzie uczyła się pod okiem Dmitrija Mamuliji. Jest to o tyle istotne, że „Miasto głeboko uspione” wyrasta z tego samego pnia, co najwybitniejsze, jak dotąd, dzieło Gruzina – dramat „Inne niebo” (2010). To kino autorskie, nasycone symboliką, ale też oniryczno-fantasmagoryczne, bliskie dokonaniom Andrieja Tarkowskiego i… Piotra Szulkina. Głównym bohaterem jest marynarz Wiktor (w tej roli Wadik Koroliow, wokalista, autor tekstów i kompozytor moskiewskiej indie-popowej grupy OQJAV), który dowiedziawszy się o śmierci żony, opuszcza statek i udaje się do szpitala, aby pożegnać zmarłą. Tak zaczyna się jego podróż w głąb własnej jaźni, będąca zarówno podróżą przez miasto, którego wszyscy mieszkańcy zapadają w głęboki sen. Przy okazji Wiktor dokonuje rachunku sumienia i stara się znaleźć odpowiedź na pytanie, dlaczego doszło do tragedii. I kto za nią odpowiada. Melodramatyczną treść, skrywającą opowieść o nieszczęśliwym związku oraz konsekwencjach fizycznego i emocjonalnego oddalenia, Ignatienko wypełniła awangardową, ascetyczną formą, udanie podkreśloną mrocznymi zdjęciami – również debiutującej na dużym ekranie – Weroniki Sołowjowej.

WIERNOŚĆ, reż. Nigina Sajfułłajewa, 2019, Rosja, 82 min.

Długo kazała czekać na swój nowy film kinowy Nigina Sajfułłajewa. Jej debiut sprzed sześciu lat, dramat psychologiczny „Jak mam na imię”, został (słusznie) obsypany nagrodami. W przypadku „Wierności” może być o to nieco trudniej, głównie z powodu śmiałości obyczajowej obrazu. Choć jurorzy ubiegłorocznego Kinotawru, przyznając dziełu tadżyckiej reżyserki swój laur, to właśnie uznali za walor, pisząc w uzasadnieniu między innymi: „Za bezgraniczną wiarę aktorów w reżysera”. Rutyna codziennego dnia zabija w nich namiętność, a podejmowane przez kobietę próby przydania ich związkowi pikanterii kończą się niepowodzeniami. W efekcie Lena traci wiarę we własną wartość i aby przekonać się, czy jako kobieta jest jeszcze w stanie rozniecić w mężczyźnie płomień namiętności – decyduje się na krok, który ma poważne konsekwencje nie tylko w jej życiu osobistym i zawodowym. Opowiadając historię Leny i Siergieja, Sajfułłajewa pokazała na ekranie znacznie więcej, niż robili to w ostatnich latach inni twórcy rosyjscy, jakby chciała udowodnić, że w Rosji też może powstać film tak śmiały, jak „Ostatnie tango w Paryżu” czy „Nimfomanka”.

ZIEMIA ELZY, reż. Julia Kolesnik, Rosja, 2020, 108 min.

Miłość nie wybiera. Zakochują się nastolatkowie i seniorzy. W przypadku tych pierwszych miłość wydaje się czymś naturalnym, ale kiedy rozkwita między tymi drugimi – nierzadko wywołuje konsternację wśród ich bliskich i znajomych. Oparta na sztuce Jarosławy Pulinowicz „Ziemia Elzy” jest właśnie opowieścią o późnej miłości – niecodziennym uczuciu, jakie łączy emerytowanego nauczyciela geografii Leonida (którego gra Wieniamin Smiechow) i pochodzącą z rodziny nadwołżańskich Niemców gospodynię domową Elzę (wciela się w nią zmarła 1 września tego roku Irina Pieczernikowa). Zaskoczenie ich związkiem jest tym większe, że Elza poznaje Leonida w dniu pogrzebu swego męża. Córka Olga nie może wybaczyć matce „zdrady”; nie mniej zszokowani są syn i synowa mężczyzny, którym jego ewentualne małżeństwo staje na drodze do realizacji ambitnych planów życiowych. Poddani ostracyzmowi środowiska, seniorzy jednak nie poddają się; walczą o prawo do szczęścia osobistego, chcąc choćby u progu życia poczuć, czym jest prawdziwa miłość. Dotyczy to zwłaszcza Elzy, na której życiorysie bolesne piętno odcisnęła brutalna polityka państwa radzieckiego. Reżyserka Julia Kolesnik przygląda się swoim bohaterom z czułością, ale w żadnym elemencie nie przesładza – w efekcie im bliżej końca, tym bardziej rasowym melodramatem okazuje się „Ziemia Elzy”.





sputnik

Dyrektor Festiwalu

Małgorzata Szlagowska-Skulska
malgorzata@ear.com.pl

BIURO

+48 22 523 41 18

Koordynator programowy

Roksana Pietruczanis
roksana@ear.com.pl

wisła